Nowa Amerykańska Narodowa Strategia Bezpieczeństwa (NSS) jest programem polityki zagranicznej i butną manifestacją otwartego imperializmu XXI wieku. Pod pozorem realizmu i pragmatyzmu, oraz wybiórczo antywojenną retoryką kryje się brutalna logika hegemonii, podporządkowująca całe regiony świata interesom kapitału. Strategia demaskuje fundamentalną prawdę o współczesnym kapitalizmie: imperializm nie jest aberracją systemu, lecz jego logiczną konsekwencją. Jeśli chcemy obnażyć strukturalne mechanizmy, które czynią imperializm nieodłączną cechą kapitalizmu, Narodową Strategię Bezpieczeństwa należy czytać w szerszym kontekście globalnej walki klasowej i oporu narodów uciskanych.
Doktryna „America First” przedstawiana jest jako powrót do zdrowego rozsądku i racjonalności w polityce międzynarodowej. W rzeczywistości jest jednak otwartym manifestem ekonomicznego i wojskowego przymusu stosowanego wobec reszty świata. Gdy NSS mówi o „pokoju przez siłę”, deklaruje prawo silniejszego do narzucania swojej woli słabszym. Utrzymanie „najpotężniejszej gospodarki i sił zbrojnych na świecie” nie służy pokojowi. Służy zachowaniu hegemonii, która umożliwia amerykańskim korporacjom nieograniczony dostęp do zasobów, rynków i taniej siły roboczej na całym globie.
Tak zwana „predyspozycja do nieinterwencjonizmu” jest cynicznym oszustwem. Historia i teraźniejszość pokazują, że Stany Zjednoczone „interweniowały” wojskowo setki razy od zakończenia II wojny światowej. Od Korei i Wietnamu, przez Amerykę Łacińską po Azję Zachodnią i Afrykę. Imperializm odbiera nam szansę na demokratyczne aspiracje społeczeństw, przekształcając talenty pokoleń pracownic i pracowników w rozwój metod zabijania na masową skalę.
Instrumentalizacja suwerenności i gospodarka jako broń
NSS głosi „prymat narodów” i szacunek dla suwerenności państwowej, jednocześnie tworząc mechanizmy, które tę suwerenność systemowo naruszają. Dokument mówi o zachęcaniu innych narodów do „stawiania własnych interesów na pierwszym miejscu”, faktycznie oznacza to: „zgadzajcie się na nasze warunki albo zostaniecie zepchnięci na margines światowej gospodarki albo gorzej”. Również wymóg „sprawiedliwości w podziale obciążeń” w ramach NATO, gdzie kraje mają przeznaczać 5% PKB na „obronność”, jest klasycznym przykładem imperialnej logiki. Zmusza to społeczeństwa europejskie do ogromnych inwestycji w przemysł zbrojeniowy, zamiast w edukację, ochronę zdrowia czy transformację ekologiczną, by chronić interesy kapitału transatlantyckiego. To nie przypadek, że głównym beneficjentem tych wydatków jest amerykański kompleks wojskowo-przemysłowy.
NSS otwarcie przyznaje, że siła gospodarcza jest „instrumentalizowana jako fundamentalne narzędzie projekcji siły i przymusu ekonomicznego”. Jest to, wcale nie tak rzadkie w historii USA, przyznanie się do oczywistej prawdy: kapitalizm na etapie imperialistycznym wykorzystuje handel, inwestycje i pomoc rozwojową nie jako narzędzia współpracy, lecz jako mechanizmy podporządkowania. Reindustrializacja USA i „dominacja energetyczna” też nie mają na celu dobrobytu amerykańskiej klasy pracującej. Jej płace wloką się i tracą na wartości od dekad, a nierówności majątkowe biją coraz to nowe rekordy. Prawdziwym celem jest wzmocnienie zdolności USA do narzucania swojej woli innym państwom poprzez kontrolę nad kluczowymi łańcuchami dostaw i zasobami energetycznymi.
Podział świata na strefy eksploatacji
Prezentacja priorytetów regionalnych w NSS odsłania imperialistyczną logikę podziału świata na strefy wpływów i eksploatacji:
Półkula Zachodnia – Nowa doktryna państwa Trumpa jest odnowieniem „Doktryny Monroe”, próbą przywrócenia XIX-wiecznego modelu, w którym Ameryka Łacińska traktowana była jako „podwórko” USA. Jak pokazała historia interwencji w Panamie, Chile, Nikaragui czy na Haiti, „ochrona półkuli” oznacza wspieranie dyktatur przyjaznych kapitałowi amerykańskiemu i niszczenie wszelkich prób emancypacji społeczeństw latynoamerykańskich.
Europa – Według administracji USA Europa jest zbyt mało rasistowska. Retoryka o „wymazaniu cywilizacyjnym” Europy jest nacjonalistycznym populizmem mającym ukryć prawdziwy cel: zmusić Europę do większych wydatków militarnych i głębszego podporządkowania strategii USA wobec Rosji i Chin. Kryzys migracyjny, o którym mówi NSS, jest bezpośrednim skutkiem imperialistycznych interwencji na Bliskim Wschodzie i w Afryce.
Azja Wschodnia – Postawa USA wobec Chin to nie walka o demokrację czy prawa człowieka, jak nadal starają się ją niekiedy rysować korporacyjne media, lecz rywalizacja dwóch imperialistycznych potęg o hegemonię gospodarczą. Chiny dziś same stały się państwem imperialistycznym, eksportującym kapitał i podporządkowującym sobie słabsze gospodarki, nawet jeśli w stopniu o rzędy wielkości mniejszym niż USA. Konflikt USA-Chiny nie jest walką dobra ze złem, lecz, przy uznaniu wszystkich różnic i kontekstów, inter-imperialistycznym starciem o rynki i zasoby.
Azja Zachodnia – Najbardziej obłudny fragment całej strategii dotyczy „Bliskiego Wschodu” (unikamy tego kolonialistycznego terminu). Mówienie o „przenoszeniu obciążeń i budowaniu pokoju” w kontekście regionu, gdzie USA prowadziły niszczycielskie wojny w Iraku i Afganistanie, wspierają ludobójstwo Palestyńczyków przez Izrael i uzbrajają autorytarne reżimy jak Arabia Saudyjska, jest kontynuacją zapierającego dech w piersiach cynizmu amerykańskiej polityki w regionie przez ostatnie kilkadziesiąt lat.
Palestyna – Sytuacja na terenach okupowanej i oblężonej Palestyny jest doskonałym przykładem rozbieżności między retoryką „pokoju przez siłę” a rzeczywistością bezkarnej przemocy. Palestyna pozostaje laboratorium bezwzględnej, zindustrializowanej imperialistycznej przemocy. Tak zwane „zawieszenie broni” było iluzją. Państwo Izraelskie kontynuuje swoją brutalną kampanię zbrodni przy pełnym wsparciu politycznym, wojskowym i finansowym USA. Ponad tysiąc naruszeń zawieszenia broni nie spotkało się z żadną reakcją Waszyngtonu, który jednocześnie blokuje każdą rezolucję ONZ wzywającą do odpowiedzialności. Ta bezkarność nie jest przypadkiem. Izrael pełni funkcję regionalnego „żandarma” amerykańskiego imperializmu w Azji Zachodniej. Jego potęga militarna, finansowana przez miliardy dolarów pomocy wojskowej z USA każdego roku, służy zabezpieczeniu amerykańskich interesów naftowych i kontroli nad strategicznymi szlakami morskimi.
Izraelska strategia wywoływania wojny domowej w Gazie poprzez rekrutację kolaborantów (grupa Abu Shabbaba) i pogłębianie kryzysu humanitarnego jest klasycznym narzędziem imperialnej pacyfikacji. Ta sama metoda była stosowana przez kolonialne mocarstwa w Afryce, Azji i Ameryce Łacińskiej: dziel i rządź, wspieraj lokalne elity gotowe podporządkować się okupantowi, niszcz solidarność społeczną. Skuteczna odpowiedź ruchu oporu i innych frakcji oporu na tę strategię, chronienie pomocy humanitarnej na tyle na ile było to możliwe i operacje kontrwywiadowcze przeciwko siatkom kolaboranckim pokazują, że opór jest możliwy nawet w obliczu miażdżącej technologicznej przewagi agresora. To jest fundamentalna słabość każdego imperializmu: nie można kontrolować społeczności, które odmawiają podporządkowania.
Zachód, z USA na czele, udowodnił że nie będzie żadnych konsekwencji prawnych ani politycznych za zbrodnie Izraela w Gazie. Wielokrotnie zwracałyśmy uwagę, że izraelskie ludobójstwo zdarło fasadę międzynarodowego ładu opartego na regułach, pozostawiając nagą przemoc i retoryczne prężenie muskułów przez dyplomacje od Brukseli, poprzez Moskwę i Pekin po Waszyngton. Ta normalizacja ludobójstwa jako instrumentu polityki stanowi fundamentalny przełom. Elity otwarcie porzuciły nawet pozory przywiązania do praw człowieka.
Imperializm i opór
Tak jak imperializm jest globalnym, złożonym zjawiskiem, często trudnym do ścisłego zdefiniowania i wskazania palcem, również współczesne ruchy oporu, od Palestyny po Saharę Zachodnią, nie są izolowanymi zjawiskami i nie dają się łatwo zaszufladkować. Są kontynuacją długiej historii globalnych walk antykolonialnych i antyimperialistycznych. Jak pokazała historia ruchów wyzwoleńczych od Algierii po Wietnam, walka zbrojna nie była ideologicznym wyborem, lecz koniecznością narzuconą przez bezwzględną przemoc kolonizatorów. Walka polityczna i pokojowe protesty spotykały się z masakrami. Nie pozostawiono innej drogi. Ewolucja palestyńskiego ruchu oporu doskonale ilustruje logikę, która zmusza ruchy społeczne do militaryzacji. Początkowo Bractwo Muzułmańskie w Palestynie skupiało się na pracy edukacyjnej i charytatywnej, unikając konfrontacji z okupacją. Dopiero presja ze strony bardziej radykalnych frakcji oraz brutalne tłumienie pokojowego oporu (jak masakra podczas Wielkiego Marszu Powrotu w 2018 roku) zmusiły ruch do przyjęcia strategii zbrojnej.
Powódź Al-Aksa 7 października 2023 roku nie była, jak przedstawia to propaganda zachodnia, aktem irracjonalnego terroru. Była strategiczną próbą zakłócenia niemożliwego do utrzymania statusu quo, w którym Izrael normalizował stosunki z państwami arabskimi, jednocześnie skazując Palestyńczyków na powolną agonię za murami Gazy. Choć można kwestionować środki i taktykę tej operacji, logika była jasna: zburzyć iluzję, że okupacja może trwać bez końca, a Palestyńczycy mogą być ignorowani.
Klasyczne socjalistyczne teorie imperializmu z pierwszych dekad XX wieku wskazują na pięć jego kluczowych cech: koncentracja produkcji i monopole, fuzja kapitału bankowego z przemysłowym, eksport kapitału, międzynarodowe kartele dzielące rynki oraz terytorialny podział świata między potęgi. Wszystkie te cechy są dziś wzmocnione do absurdalnych rozmiarów. Współczesny imperializm charakteryzuje się dominacją międzynarodowych korporacji, które kontrolują globalne łańcuchy dostaw, głęboką finansjeryzacją gospodarki, gdzie kapitał spekulacyjny przewyższa wartość realnej produkcji oraz militaryzacją na niespotykaną skalę. W 2021 roku świat wydał po raz pierwszy ponad dwa biliony dolarów na zbrojenia, z czego 40% przypadło na USA. Te zasoby mogłyby pomóc skończyć z głodem i biedą na świecie, zapewnić dostęp do czystej wody i edukacji całej ludzkości, adekwatnie zaadresować kryzys klimatyczny. Zamiast tego służą zabijaniu i utrzymaniu systemu wyzysku.
Imperializm. Kryzys klimatyczny. Walka klas.
Imperializm odbiera nam możliwość korzystania z zasobów naukowo-technicznych niezbędnych do adaptacji do zmian klimatu. Zamiast koordynacji globalnej i sprawiedliwego podziału technologii zielonej, mamy rywalizację mocarstw o kontrolę nad minerałami krytycznymi dla transformacji energetycznej (lit, kobalt, metale ziem rzadkich).
USA dążą do „dominacji energetycznej” nie po to, by prowadzić świat ku zrównoważonemu rozwojowi, lecz by kontrolować dostęp do zasobów i narzucać warunki transformacji korzystne dla amerykańskich korporacji. To skazuje nas wszystkich – szczególnie najbiedniejsze regiony świata – na pogłębiającą się katastrofę ekologiczną.
Panama była modelowym przykładem, jak kapitalistyczne imperium zabezpiecza swoje granice wpływów. Ten mechanizm (przemoc, wyzysk, podporządkowanie narodów interesom kapitału) widoczny jest w każdej interwencji USA. Imperializm to globalna wojna klasowa, w której kapitał, z centrum w USA, eksploatuje pracowników całego świata.
Militaryzacja, o której mówi NSS, nie jest odpowiedzią na zewnętrzne zagrożenia. Gdyby europejscy liderzy naprawdę wierzyli w wojnę z Rosją, dążyliby do realnego zjednoczenia, a nie do podbijania zysków przemysłu zbrojeniowego. Militaryzacja jest narzędziem dyscyplinowania globalnej klasy robotniczej, niszczenia alternatywnych modeli rozwoju, wymuszania akumulacji kapitału zgodnej z interesami metropolii. NATO nie „broni wolności”, broni możliwości dalszego wyzysku przez zachodni kapitał, czego dowodem jest choćby jego niedawna interwencja przeciwko humanitarnej blokadzie morskiej Ansarallah, która miała powstrzymać ludobójstwo w Gazie.
Co robić? Perspektywy walki antyimperialistycznej i budowy systemowej alternatywy
Co robić zatem? Walka z imperializmem wymaga międzynarodowej solidarności pracowniczej. Kiedy Akcja Socjalistyczna stoi po stronie Sahrawi w Saharze Zachodniej, kiedy solidaryzuje się z Palestyną, czy Kenijczykami walczącymi na ulicach z elitami podporządkowanymi imperialistycznym potęgom, nie robi tego z abstrakcyjnego humanitaryzmu, lecz z głębokiego politycznego przekonania, że wyzwolenie klasy robotniczej w Polsce jest nierozerwalnie związane z wyzwoleniem narodów uciskanych przez imperializm na całym świecie.
Wymóg 5% PKB na obronność to nic innego jak rabunek zasobów społecznych na rzecz przemysłu zbrojeniowego. W Polsce to około 150 miliardów złotych rocznie. Pieniądze, które mogłyby sfinansować darmową edukację, powszechną opiekę zdrowotną, masowy program budownictwa społecznego. Zamiast tego mają służyć kupowaniu broni od amerykańskich i europejskich koncernów.
Lewica nie może być neutralna wobec Palestyny. Walka Palestyńczyków jest częścią globalnego oporu wobec imperializmu i kolonializmu. Solidarność z Palestyną nie jest „zagraniczną” kwestią – jest integralną częścią walki przeciwko systemowi, który wyzyskuje nas wszystkich. Oznacza to nie tylko potępienie zbrodni Izraela, lecz aktywne działania: kampanie BDS (Boycott, Divestment, Sanctions), blokowanie transportu broni do Izraela, presję na rządy by zakończyły współpracę wojskową i gospodarczą z państwem apartheidu, dążenie do osądzenia winnych (także w Polsce!). Palestyna przypomina, że współczesny kolonializm nie jest przeszłością – jest rzeczywistością, z którą musimy walczyć dziś.
Ostatecznie jednak antyimperializm nie może ograniczyć się do sprzeciwu. Musimy budować realną alternatywę dla kapitalizmu. Dla Akcji Socjalistycznej sprawa jest jasna! W świecie rosnących nierówności, katastrofy klimatycznej, militaryzacji i normalizacji ludobójstwa, socjalizm oznacza:
– Uspołecznienie środków produkcji i demokratyczną kontrolę nad gospodarką,
– Radykalną demokrację nie tylko w sferze politycznej, lecz także ekonomicznej,
– Planowanie gospodarcze służące potrzebom ludzi, nie zyskom korporacji,
– Internacjonalizm jako podstawę polityki zagranicznej,
– Przebudowę gospodarki zgodnie z wymogami sprawiedliwości klimatycznej.
Kapitalizm nie jest wieczny, a w ostatnim dwudziestoleciu wszedł w fazę permanentnego kryzysu. Naszym zadaniem jest organizowanie pracującej większości, by ten upadek nie prowadził do barbarzyństwa, lecz do socjalizmu!
Wnioski: Nowa era wymaga nowych form walki
Amerykańska Narodowa Strategia Bezpieczeństwa jest wyrazem późnego kapitalizmu, który coraz bardziej polega na przemocy i przymusie, by utrzymać system akumulacji. Porzucenie przez zachodnie elity nawet pozorów przywiązania do prawa międzynarodowego i praw człowieka otwiera nową, niebezpieczną fazę historii.
Jednak ta brutalna otwartość imperializmu ma także swoje zalety dla ruchu oporu. Globalna opinia publiczna, szczególnie wśród młodego pokolenia, radykalizuje się w obliczu jawnego ludobójstwa w Gazie, kryzysu klimatycznego i rosnących nierówności. Wydarzenia w Palestynie fundamentalnie zmieniły globalną percepcję i zdemaskowały prawdziwą naturę obecnego porządku światowego. Konsekwencje tego globalnego przebudzenia są nieodwracalne. Zadaniem ruchu socjalistycznego i antyimperialistycznego jest przekuć to przebudzenie w zorganizowaną siłę zdolną do realnej zmiany! Bryła świata sama nie ruszy się z posad! Do dzieła!
